Gwardia Wrocław

Oficjalny serwis internetowy

shopping-bag 0
Produktów : 0
Kwota : 0.00
Koszyk Zamów/Zapłać
WKS Sobieski Arena ŻagańVSKS Gwardia Wrocław
SIATKÓWKA
06 Sty 2018Arena Żagań, ul. Kochanowskiego 6, Żagań.

Aktualności

Świąteczne serca

W sobotę zwycięstwo nad liderem – w niedzielę – jeszcze większa radość. Tak można opisać weekend w wydaniu siatkarzy Gwardii Wrocław. Po sobotnim...
Czytaj dalej

Orzeł wylądował

Piąte ligowe zwycięstwo z rzędu. Tak kończymy rok 2017. W ostatnim meczu dokonaliśmy czegoś, czego niewielu obserwatorów się po nas spodziewało. A jednak....
Czytaj dalej

Wykonać niewykonalne

Rozpoczynamy rundę rewanżową. Tak się złożyło, że ledwo zaczniemy – a już przyjdzie myśleć o świętach i nowym roku. Terminarz ułożył się w...
Czytaj dalej

Wjeżdżamy na pudło

Po raz czwarty wygrywamy 3:0 i wskakujemy na trzecie miejsce w tabeli. Takie są najważniejsze wieści dotyczące wyjazdu do Głuchołazów. Łatwo nie było,...
Czytaj dalej

O Gwardii Wrocław i nie tylko...

Moja żona zawsze mi powtarzała, że to Gwardia jest tę pierwszą żoną. Spędziłem w tym klubie całe swoje sportowe życie począwszy od zawodnika po trenera, zdobywając medale mistrzostw Polski. Dla mnie Gwardia była, jest i będzie najważniejsza. Z całego serca będę dopingował, żeby znów zdołała się wspiąć na sportowe szczyty.

Władysław Pałaszewski,
Legendarny trener i siatkarz Gwardii

Powiem szczerze, że w czasach mojego grania do hali na Krupniczej przychodziły tłumy. Teraz przychodzi dużo kibiców, ale w porównaniu z tym co było wtedy, to niewiele. Żeby zająć sobie dogodne miejsce, to ludzie na nasze mecze przychodzili dwie godziny wcześniej. Kiedyś fani tłoczyli się za filarami i robili wąziutką ścieżkę dla zawodników, aby mogli zagrać piłkę. Tutaj przychodziło około ośmiuset ludzi. Pamiętam, że graliśmy taki mecz z AZS Olsztyn i ludzie przyszli trzy godziny wcześniej. A żeby się nie nudzili, to mieli ze sobą turystyczny stolik i na nim grali w karty.

Ireneusz Kłos,
Były siatkarz i trener, wybitny reprezenant Polski

Za każdym razem jednak mówię i tu nie będzie inaczej, że to w Gwardii nauczyłem się porządnie grać w siatkówkę. Albo tak przynajmniej mi się wydaje, że porządnie (śmiech). Po przejściu z Odry do Gwardii szybko przekonałem się, że w tę siatkówkę niewiele umiem, a myślałem, że jest wręcz przeciwnie. To było zderzenie z wielkimi siatkarzami: Jarosz, Kłos, Łasko… Trzeba było się do tego dostosować i jakoś walczyć o swoje miejsce w drużynie. Oczywiście nie byłem podstawowym zawodnikiem, ale wchodziłem na zmiany i jakąś cegiełkę do złotego i srebrnych medali MP chyba dołożyłem.

Tomasz Swędrowski,
Były siatkarz Gwardii, komentator Polsatu Sport