Gwardia Wrocław

Oficjalny serwis internetowy

shopping-bag 0
Produktów : 0
Kwota : 0.00
Koszyk Zamów/Zapłać

(Bez)cenne zwycięstwo

Zwycięstwo 3:0 nad MKS Olavią Oława – taką sobotę zafundowali swoim kibicom siatkarze Gwardii Wrocław. Wygrana nad oławskim przeciwnikiem tylko we fragmentach trzeciego seta była zagrożona. A sukces tym cenniejszy, że pozwala doskoczyć do oławian w tabeli i odbijamy się od dolnej strefy naszej grupy. MVP spotkania wybrano autora 11 punktów dla Gwardii, atakującego Romana Nawrockiego.

Wyróżniony to – co ciekawe, były siatkarz… MKS Olavii. O ile w poprzednim sezonie Nawrockiemu mecz z byłymi klubowymi kolegami się nie udał, inaczej było w sobotnim starciu. Po drugiej stronie siatki w wyjściowym ustawieniu trener Arkadiusz Stadnik delegował do gry Stanisława Szymankiewicza. Nasz były kapitan był najlepiej punktującym graczem po stronie przyjezdnych, kończąc spotkanie z wynikiem 10 oczek. Byłym gwardzistą w wyjściowym ustawieniu był również Paweł Lewandowski. Atakujący został jednak zmieniony w trakcie meczu przez Adriana Sdebla. Za to z kwadratu pojawił się Dawid Migdalski, który poprawił nieco przyjęcie po stronie oławian. To jednak tego dnia było za mało na Gwardię.

Gwardziści krzywdę przeciwnikom zrobili zwłaszcza zagrywką. Skończyło się na 7 asach serwisowych, trzech autorstwa Jędrzeja Jasnosa (najlepiej punktujący po stronie GWR, 13 oczek), dwóch Dawida Obrempalskiego i po jednym Łukasza Sternika i Romana Nawrockiego. Byliśmy skuteczniejsi zarówno w przyjęciu, jak i ataku. Do tego oddaliśmy rywalowi niewiele punktów po błędach własnych (5 w I secie, 4 w II partii). Do poprawy jest set drugi, tam 10 prezentów z naszej strony. Kibice, których pomimo wcześniej pory – nie zabrakło w hali przy Krupniczej – najwięcej emocji przeżywali pod koniec drugiego seta i na przestrzeni większości trzeciego. Kiedy goście znaleźli swoje optymalne ustawienie, zaczęli mocniej naciskać Gwardię. Tego dnia jednak to wrocławianie byli górą.

PO MECZU POWIEDZIELI:

Roman Nawrocki (atakujący GWR, MVP meczu): – Tak naprawdę wiele się nie zmieniło, między sobą porozmawialiśmy, poukładaliśmy sobie w głowach, jak to wszystko ma wyglądać. Bardzo dobrze przepracowaliśmy mijający tydzień. Zresztą, bardzo dobrze pracujemy na treningach od samego początku. Kiedyś musiał przyjść taki mecz, że wygramy 3:0. Jak było widać, dawaliśmy z siebie wszystko, zostawiliśmy serce na parkiecie. To przyniosło efekty. Wiadomo, ciężko się gra przeciwko byłym zespołom. Dlatego akurat dzisiaj cieszę się, że to spotkanie mi wyszło dobrze, a nawet bardzo – skoro dostałem statuetkę MVP. Myślę jednak, że to nie jest tak, że tylko ja dobrze zagrałem. Cały zespół pokazał się z solidnej strony, byliśmy kolektywem na boisku. Wszyscy zagrzewaliśmy się do walki. Myślę, że kto by się dzisiaj nie pojawił na boisku, ten rezultat byłby pozytywny. Nie chwalmy jednak dnia przed zachodem słońca. Przykładamy się do każdego kolejnego meczu tak samo, myślę, że zwycięstwa będą przychodzić.

Arkadiusz Stadnik (trener MKS Olavii): – Nasza forma jest podobna do tej początkowej. Na razie próbujemy się jeszcze dotrzeć, coś doszlifować. Mamy pierwszego seta, zaczynamy w tradycyjnym ustawieniu, to jednak nie wychodzi. Mamy problem z przyjęciem, jak już Dawid Migdalski wszedł, pomógł, widać było zdecydowaną różnicę. Nawiązaliśmy walkę, choć nie potrafiliśmy zdobyć dwóch punktów z rzędu, bardzo rzadko się to zdarzało. Popełnialiśmy błędy, w zagrywce przede wszystkim. Do tego komunikacja na boisku była niewystarczająca. Dodatkowo Gwardia zastosowała przeciwko nam szybką grę, szybkie rozegranie i mieliśmy problem z poprawnym blokiem. Głównie tym przegraliśmy. Gwardia zagrała bardzo dobrze zagrywką, niezłym przyjęciem i rozegraniem. Co do braku Rafała Jarząbskiego (uraz pleców dop. autor), trudno powiedzieć. W bloku byłby na pewno przydatniejszy, ale w ataku? Nie wiem, nasi rozgrywający nie wykorzystywali dzisiaj środkowych. A było inne zadanie, całkiem odwrotne. Tu może zabrakło tych paru punktów. Może gdybyśmy wygrali trzeciego seta, mecz by się odwrócił.

Piotr Lebioda (trener GWR): – Wydaje mi się, że zostały załatwione sprawy – te inne, dodatkowe, czyli współpraca grupy, kwadratu, zawodników na boisku, współpraca z ławką trenerską. To gdzieś unormowaliśmy, co było widać przede wszystkim. W pierwszym secie, gdzie naprawdę zawodnicy na boisku dostali wsparcie od swoich kolegów z kwadratu. To pomogło uwierzyć we własne siły. To przełożyliśmy później na boisko, to, co robimy na treningu. Zagrania były przemyślane, wykonane tak, jak powinny być. Jestem bardzo zadowolony, że zatrybiliśmy jako zespół. Skupialiśmy się głównie na swojej grze i tej postawie okołoboiskowej. Wiedzieliśmy, że jeśli dołożymy ten element do naszych umiejętności, to potrafimy w tej lidze wygrać z każdym. Co zresztą udowodniliśmy w pierwszym meczu z Międzyrzeczem, urywając im seta i twardo walcząc, a to obecnie zdecydowany lider. Cieszy to, że trybuny były pełne, mimo dosyć nietypowej pory. Nas cieszy dodatkowo ze względu na to, że to były takie bardzo lokalne derby. Wiadomo, gramy dla kibiców i zawsze będziemy dla nich grali.

 

KS GWARDIA WROCŁAW – MKS OLAVIA OŁAWA 3:0 (13, 20, 21)
Gwardia: Jutrzenka, Nawrocki (MVP), Sternik, Obrempalski, Jajor, Jasnos, Biela (libero) i Lebioda (libero) oraz Wesołowski, Śnieżek, Zdybek, Fijałka.

Najwięcej punktów dla Gwardii: Jasnos 13, Nawrocki 11, Obrempalski 7.

W pozostałych meczach naszej grupy:
MKST Astra Nowa Sól – KS Bielawianka Bester Bielawa 3:1 (12, -23, 20, 18) 
SPS Chrobry Głogów – KU AZS UZ Zielona Góra 3:0 (22, 18, 19)
WKS Sobieski Arena Żagań – BTS Elektros Bolesławiec 2:3 (-22, 17, 20, -14, 12)
Pauzowały: GBS Bank KS Orzeł Międzyrzecz i Juve Wakmet SOS Głuchołazy.

Tabela grupy IV