Gwardia Wrocław

Oficjalny serwis internetowy

Cenny punkt na przyszłość

Dużo walki, która przyniosła siatkarzom Gwardii Wrocław punkt. We Wrześni przegrywali wszyscy i nic nie zmieniło się w środowym starciu gospodarzy z podopiecznymi trenera Piotra Lebiody. Choć wrocławski beniaminek nastraszył APP Krispol, będąc nawet blisko zwycięstwa za trzy punkty. Prowadzenie 2:1 w setach to było jednak wszystko. MVP meczu dla doświadczonego rozgrywającego, Piotra Lipińskiego.

Do środowego meczu APP Krispol przystępował po czterech kolejnych zwycięstwach, w tym efektownej wygranej na boisku niepokonanego lidera z Tomaszowa Mazowieckiego. Pełna pula zdobyta z Lechią zwiastowała, że z podopiecznymi Mariana Kardasa łatwo nie będzie. To potwierdził set otwarcia, w którym gospodarze wspierani dopingiem solidnie wypełnionej hali – jak na środek tygodnia. Zespół z Wrześni wypracował sobie kilkupunktową przewagę, której nie wypuścił z rąk. APP Krispol twardo grał zwłaszcza w polu serwisowym, mogąc dzięki temu ustawić szczelny, wysoki blok na siatce. Do tego kilka błędów po wrocławskiej stronie nie pozwoliło na zbliżenie się do przeciwnika.

Łukasz Lubaczewski w ataku podczas meczu we Wrześni (fot. Piotr Sumara/PLS)

Od drugiego seta zobaczyliśmy jednak na dłuższym dystansie zespół Gwardii, który chce się oglądać. Walczący, grający po swojemu, urozmaiconą siatkówkę. Środkowych, w szczególności Arkadiusza Olczyka, uruchamiał Jakub Nowosielski. Trener Lebioda zaczął rotować składem. Swoją szansę dostał Łukasz Lubaczewski, który pod nieobecność Mateusza Śnieżka w składzie meczowym (złamany palec), poza obowiązkami przyjmującego, jest zmiennikiem na ataku – za Michała Superlaka. „Supi” wyjazdu do Wrześni nie zaliczy do udanych, dlatego swoje szanse dostał „Jezus”.

I trzeba przyznać, że Lubaczewski je wykorzystał. Kolejny bardzo dobry mecz w barwach GWR zagrał Kamil Maruszczyk. Przyjmujący zakończył spotkanie z dorobkiem 27 punktów. Na zagrywce koncert grał za to kapitan Maciej Naliwajko (4 asy, podobnie jak w przypadku Maruszczyka), który wyjątkowo lubi – jak sam przyznał – grać w hali we Wrześni. Choć fakt faktem, w elemencie przyjęcia, kilkukrotnie przyjmujący z „siódemką” na plecach, został ustrzelony.

Warto również oddać cenne zmiany po stronie rywala. Przyjmujący Rafał Berwald, zupełnie niespodziewanie, został jednym z bohaterów czwartego i piątego seta. Zmienił najlepiej punktującego w poprzednich meczach Filipa Frankowskiego i to ukazało siłę zespołu trenera Kardasa w kwadracie. Podobnie z Adamem Lorencem, atakującym, który dał zmianę Damianowi Wierzbickiemu. Grę poprowadził za to – jak na doświadczonego ligowca przystało – Piotr Lipiński. Cenne były również wybloki oraz ofensywna gra, kolejno Tomasza Narowskiego i Mateusza Zawalskiego, środkowych APP Krispolu.

Piotr Lebioda po środowym meczu mógł być połowicznie zadowolony (fot. Piotr Sumara/PLS)

Na pewno doceniam walkę na terenie we Wrześni. Prowadzenie 2:1 po naszej stronie, ale chyba rywal wytrzymał bardziej nerwowo te ostatnie fragmenty pojedynku. Kondycyjnie oba zespoły były bardzo dobrze przygotowane, co pokazał tie-break, gdzie szły już naprawdę mocne ciosy. To nie były ataki, po prostu szły strzały na siatce. Obie drużyny chciały ten mecz wygrać. Mogę być zadowolony z tego, co pokazaliśmy. Zmiennicy zrobili robotę. Pierwsze szóstki dobrze się znały, wpadaliśmy na siebie. Trzeba było dokonywać zmian, my zacięliśmy się trochę na ataku. Łukasz Lubaczewski dał bardzo dobrą zmianę, dzięki temu wróciliśmy do gry. Ostatecznie rywal wygrał, ale taki jest sport, nie wszyscy mogą wygrać. Czekamy już na rewanż we Wrocławiu, spróbujemy mocniej ugryźć tego przeciwnika – ocenił mecz trener Piotr Lebioda.

Reasumując, urwanie punktu we Wrześni – prowadząc 2:1 w setach, prosto po meczu boli, ale to cenny rezultat. Tym bardziej, kiedy w tabeli 1. Ligi mężczyzn – coraz więcej jest niespodzianek oraz klaruje się stawka, mająca ochotę walczyć w play-off. Półmetek sezonu coraz bliżej, a siatkarze Gwardii Wrocław nadal trzymają się w czubie, punktując nawet na terenie – gdzie wcześniej nikomu się to nie udało.

APP KRISPOL WRZEŚNIA – KS GWARDIA WROCŁAW 3:2 (20, -23, -19, 23, 12)
Krispol: Frankowski (5), Lipiński (1), Zawalski (11), Narowski (9), Wierzbicki (13), Jóźwik (6), Kuś (libero) oraz Krysiak, Troczyński, Lorenc (5), Berwald (9).
Gwardia: Szymeczko (2), Naliwajko (15), Nowosielski (2), Maruszczyk (27), Olczyk (15), Superlak (7), Dzikowicz (libero) oraz Obrempalski, Lubaczewski (10), Sternik, Kaźmierczak.

MVP spotkania: Piotr Lipiński.

GALERIA ZDJĘĆ Z MECZU