Gwardia Wrocław

Oficjalny serwis internetowy

shopping-bag 0
Produktów : 0
Kwota : 0.00
Koszyk Zamów/Zapłać

Dalej robimy swoje

Dwa mecze i zero zwycięstw. Siatkarze Gwardii Wrocław nie zapamiętają zbyt dobrze Ogólnopolskiego Turnieju Siatkarskiego „Gwardia wraca do I ligi”. Do sukcesu dużo nie brakowało, wiele było stykowych wyników, ale ostatecznie 4 miejsce – to nie jest to – czego oczekują zawodnicy i kibice GWR. Turniej wygrał UKS Mickiewicz Kluczbork, a MVP wybrano libero beniaminka z Opolszczyzny, Pawła Stysiała.

Do rozpoczęcia ligowych rozgrywek jeszcze 3 tygodnie. To najczęściej można było usłyszeć ze strony trenerów, którzy zjechali się na dwudniowe zmagania do Wrocławia. Z jednej strony zabezpieczenie przed ewentualną porażką, z drugiej – co ważniejsze – prawda, którą przyjdzie zweryfikować w grze o punkty. We Wrocławiu poza gospodarzami zagrały: APP Krispol Września (brązowy medalista I ligi z poprzedniego sezonu), UKS Mickiewicz Kluczbork (beniaminek) oraz STS Olimpia Sulęcin (pierwszoligowiec, utrzymany po zwycięskiej rywalizacji w play-out).

Trener Piotr Lebioda korzystał zarówno z usług Jakuba Nowosielskiego (na zdjęciu), jak i Łukasza Sternika, w kwestii rozegrania

Meczem otwarcia było starcie gospodarzy z zespołem z województwa lubuskiego. Hala Gwardii wypełniła się kibicami, którzy ostatecznie nie mieli powodów do zadowolenia. Momenty były, to fakt. Gra na przewagi mogła się podobać, ale zabrakło większego opanowania w końcówkach każdego z setów. Przegrana do 31, 23 i 23 mówi najlepiej, jaki to był mecz. Do granicy 20 punktu trudno było wskazać zwycięzcę partii. Im bliżej końca, tym więcej przekonania było po stronie zespołu trenera Łukasza Chajca. Gospodarze próbowali, chęci nie można im odmówić. Ale o te kilka punktów lepsi byli przeciwnicy. Trener Piotr Lebioda rotował składem, dając możliwość pokazania się większości siatkarzy.

KS GWARDIA WROCŁAW – STS OLIMPIA SULĘCIN 0:3 (-31, -23, -23)
Gwardia: Lubaczewski, Naliwajko, Nowosielski, Olczyk, Superlak, Kaźmierczak, Dzikowicz (libero) oraz Szymeczko, Sternik, Maruszczyk.
Olimpia: Kordysz, Zarębski, Woroniecki, Hunek, Turek, Konieczny, Sas (libero) i Dzierżyński (libero) oraz Kłęk, Lewandowski, Linda, Bereza.

Patryk Zarębski był jednym z najlepszych siatkarzy w drużynie Olimpii Sulęcin

Drugi półfinał to pojedynek beniaminka z brązowym medalistą. Na tym etapie trudno stwierdzić, kto zakończy ligowe rozgrywki wyżej, ale we Wrocławiu lepiej wyglądał zespół UKS Mickiewicza Kluczbork. W szczególności mowa o pozytywnej atmosferze, która udzielała się również kibicom na trybunach. Tych z Kluczborka pojawiło się całkiem sporo. Drużyna trenera Mariusza Łysiaka imponowała w polu serwisowym, dobrze w mecz wszedł Mateusz Frąc (atakujący), dobrą zmianę dał Dominik Miarka (przyjmujący). Po stronie Krispolu dwoił się i troił Mateusz Jóźwik, ale na niewiele się to zdało. Beniaminek zameldował się w finale, głównie utrzymując przewagę na przestrzeni poszczególnych partii.

UKS MICKIEWICZ KLUCZBORK – APP KRISPOL WRZEŚNIA 3:1 (21, -24, 23, 22)
Mickiewicz: Brożyniak, Mucha, Jedliński, Parcej, Kowalonek, Frąc, Stysiał (libero) oraz Maćkowiak, Miarka.
Krispol: Troczyński, Narowski, Zawalski, Wierzbicki, Krysiak, Jóźwik, Kuś (libero) oraz Lipiński, Lorenc, Kaźmierczak.

Trener Mariusz Łysiak (w środku) wraz ze swoim sztabem UKS Mickiewicza

Co do niedzielnego zestawu spotkań, więcej emocji przyniósł pojedynek o 3 miejsce. Gospodarzom bardzo zależało, żeby dobrze się zaprezentować. Trener Lebioda nadal zmieniał, również w wyjściowej szóstce, co widać było po nowym zestawie środkowych. Dodatkowo od początku za Jakuba Nowosielskiego pojawił się na rozegraniu Łukasz Sternik. Jak miało się okazać, na przestrzeni całego, pięciosetowego meczu, wśród gospodarzy nie było siatkarza, który nie pojawił się choć na chwilę na parkiecie. Wyjątek to Mateusz Śnieżek, drugi atakujący, który ze względu na kontuzję, nie znalazł się w składzie na turniej.

Łukasz Sternik (nr 8) wraz z kolegami podczas niedzielnego meczu z Krispolem

Najbardziej obciążonym siatkarzem w przyjęciu i ataku po wrocławskiej stronie był Łukasz Lubaczewski. Leworęczny przyjmujący w sobotę i niedzielę nie miał prawa narzekać na nudę. Zarówno rywale w zagrywce, jak i rozgrywający w ataku, dawali Lubaczewskiemu sporo okazji do wykazania się. Wrocławski zespół ostatecznie przegrał 2:3, choć mając 10:8 w tie-breaku, skończyło się na… 10:15, co właściwie do teraz trudno wyjaśnić. Spory wpływ na taki rozwój wypadków miał Mateusz Jóźwik, nękający rywala swoją zagrywką.

KS GWARDIA WROCŁAW – APP KRISPOL WRZEŚNIA 2:3 (22, -21, -19, 20, -10)
Gwardia: Szymeczko, Obrempalski, Lubaczewski, Naliwajko, Sternik, Superlak, Dzikowicz (libero) i Lebioda (libero) oraz Fijałka, Olczyk, Nowosielski, Maruszczyk, Kaźmierczak, Sypko.
Krispol: Frankowski, Lipiński, Lorenc, Narowski, Berwald, Kaźmierczak, Kuś (libero) oraz Zawalski, Jóźwik, Adamski, Ligocki.

Finał? Jednostronny, wbrew oczekiwaniom. UKS Mickiewicz szybko osiągał przewagi, którą dowoził do końca każdego z setów. Siatkarze z Sulęcina tylko fragmentami nawiązywali wyrównaną walkę z przeciwnikiem. Trzeba jednak zauważyć, że trener Chajec dał zagrać zespołowi w innemu zestawieniu, aniżeli w sobotę. Z czasem rotować zaczął również trener Łysiak, choć nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku, kiedy ma się stosunkowo pewny wynik. Fakt faktem – zwycięzca mógł być tego dnia tylko jeden.

Siatkarze Mickiewicza cieszący się po wygranej w finale

UKS MICKIEWICZ KLUCZBORK – STS OLIMPIA SULĘCIN 3:0 (20, 19, 22)
Mickiewicz: Brożyniak, Frąc, Mucha, Polański, Parcej, Kowalonek, Stysiał (libero) oraz Gontarewicz, Maćkowiak, Sachnik (libero).
Olimpia: Kłęk, Kordysz, Lewandowski, Hunek, Linda, Bereza, Sas (libero) i Dzierżyński (libero) oraz Zarębski, Woroniecki, Stolc, Turek, Konieczny.

Po finałowym spotkaniu można było oficjalnie ogłosić wyniki oraz dodatkowo, wręczyć nagrody indywidualne oraz turniejowe. Nagrodzeni gracze to: Bartłomiej Dzikowicz (najlepszy siatkarz w GWR); Adam Lorenc (najlepszy siatkarzy w Krispolu); Maciej Kowalonek (najlepszy siatkarz w UKS Mickiewicz); Konrad Woroniecki (najlepszy siatkarz w STS Olimpia). Dodatkowo nagrodą MVP turnieju został wyróżniony Paweł Stysiał, libero zwycięskiej drużyny z Opolszczyzny.

Zwycięski zespół UKS Mickiewicz Kluczbork

W przypadku organizacji turnieju, jeszcze raz wielkie podziękowania dla Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego. Dzięki temu wsparciu mogliśmy gościć drużyny na wyremontowanym parkiecie, dodatkowo mowa o wsparciu już typowo turniejowym. Podobne podziękowania składamy na ręce Dolnośląskiego Związku Piłki Siatkowej, na czele z prezesem Pawłem Wachowiakiem, obecnym podczas niedzielnego, uroczystego zamknięcia turnieju. Weekend w hali GWR był świętem dla wrocławskiej siatkówki, liczymy, że jednym z wielu w nadchodzącym sezonie.

PO TURNIEJU POWIEDZIELI:

Zakładałem trochę inny scenariusz. W Strzegomiu jedna niewiadoma goniła drugą. Tam pokazaliśmy jednak charakter, zaliczając dwa zwycięstwa. Wiedziałem, że nie możemy wygrać meczu za meczem na tym etapie. Kiedyś bowiem odbije się to czkawką. Szkoda, że na własnym terenie przegraliśmy oba spotkania turniejowe. Dobrze jednak, że taki scenariusz pojawił się teraz. Mamy jeszcze dwa turnieje na to, żeby zespół odpowiednio się zgrał. Cieszy mnie to, że w weekend pojawiły się kwestie, które w Strzegomiu były kompletnie niewidoczne. Widzę, że czeka nas dodatkowa praca nad przyjęciem, blokiem i spore wyzwanie, praca mentalna. Trzeba obudzić w tym zespole rasowego zwycięzcę, a nie takiego, który chce sobie pograć. Ale ten cały materiał, na tym etapie, to dla mnie dobra lekcja i czas na ułożenie tego, o czym wspomniałem – trener Gwardii Piotr Lebioda.

Pod względem ataku i zagrywki nie mam sobie nic do zarzucenia. W przyjęciu i kwestii poruszaniu się na nogach, tutaj jeszcze czuję, że nogi są ciężkie. Póki co widać, że jeszcze brakuje dokładności w naszej grze. Piłki są niedociągane na lewe skrzydło, to jest problem. Trzeba było kiwać, kombinować. Ale to przykład pokazujący, że nadal mamy nad czym pracować. Na boisku potrzebujemy też chemii. Liczę na to, że im bliżej ligi, będzie lepiej. Wyników z turnieju nie brałbym na poważnie. Nawet jakbyśmy wygrali wszystkie mecze, liga to zupełnie inna rzeczywistość. Gdybym miał wybierać, na minus zaskoczyła mnie Września. Za to Sulęcin, mają trzech doświadczonych, do tego kilku, którzy coś pograli, zatem ciekawie to wygląda. Weekend przed sezonem, to czas, kiedy będziemy mądrzejsi. Ten ostatni turniej powinien dać nam kilka odpowiedzi – przyjmujący GWR Łukasz Lubaczewski.