Gwardia Wrocław

Oficjalny serwis internetowy

shopping-bag 0
Produktów : 0
Kwota : 0.00
Koszyk Zamów/Zapłać

Młodzicy GWR czwartą drużyną w Polsce

Dziękujemy!

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. To pierwsze co nasuwa się na myśl po ochłonięciu z emocji związanych z turniejem finałowym MP młodzików. W Dębicy mocno trzymaliśmy kciuki za drużynę, która mogła osiągnąć wiele. I osiągnęła. To druga, chyba najważniejsza myśl i zarazem nauczka z zakończonych finałów. Żal, że medal uciekł sprzed nosa powinien odejść w niepamięć. Pokazaliśmy bowiem siłę GWR. 

Wszystko zaczęło się właściwie w czwartek, kiedy wyruszyliśmy do Dębicy. A może i wcześniej, na etapie półfinałów, ćwierćfinałów i wreszcie – rywalizacji na Dolnym Śląsku. Trener Piotr Lebioda od początku przekonywał, że zebrana grupa to zupełnie nieobliczalna drużyna. Mogąca właściwie odpaść na etapie 1/4 MP, a z drugiej strony, dająca nadzieję nawet na medal w finałowej batalii. Jak pokazał turniej w Dębicy, bliżej było tego drugiego. Nawet bardzo blisko… Zaczęliśmy od kompletu zwycięstw w grupie.

GWR – AKS V LO Rzeszów 2:1 (17, -21, 8)

Jastrzębski Węgiel – GWR 1:2 (-22, 18, -9)

GWR – MUKS Huragan Wołomin 2:0 (17, 15)

Idealne rozpoczęcie jeszcze bardziej rozbudziło nasze apetyt. Wiedząc dobrze, że w drugiej grupie również grają solidne drużyny, z pokorą – ale i świadomością swojego potencjału – podchodziliśmy do sobotniego wieczoru i meczu półfinałowego. Po drugiej stronie siatki Trefl Gdańsk, który zameldował się na drugiej pozycji w grupie A, przegrywając w meczu o fotel lidera 0:2 (-20, -19) z DMKS PLAS Kielce. Tą samą drużyną, z którą przyszło nam się mierzyć podczas półfinałów w Częstochowie. W Dębicy kielczanie tylko potwierdzili swój potencjał, świetnie prezentując się jako drużyna – po prostu jak jeden organizm. Co więcej, na trybunach kibice z Kielc wspierali nas, my ich, co również godne podkreślenia – dzięki!

2017-05-12_06038

Czego zabrakło do miejsca w finale? Złośliwcy powiedzieliby – jednego seta. Smutna to prawda, fakt faktem, wiele nie brakowało. W półfinale przegraliśmy z późniejszym złotym medalistą MP, Trefl udowodnił, że ma w swoich szeregach kilku ciekawych siatkarzy. Ale i my nie odstawaliśmy, co więcej, w przekroju spotkania i bodajże najlepszego seta całego turnieju – półfinałowego otwarcia – to był kawał naprawdę dobrej siatkówki. Zwycięstwo 32:30 jeszcze na długo zostanie w pamięci kibiców GWR ale i tych, postronnych, którzy podziwiali zażartą walkę z obu stron. Dwie kolejne partie, to zostawmy bez komentarza. Zaczęło się od 4:11 w drugim secie i… niewiele zmieniło się do końca. Próbowaliśmy, nie wyszło.

1/2 finału: Trefl Gdańsk SA – GWR 2:1 (-30, 15, 5)

Mecz o 3. miejsce: JSW – GWR 2:1 (-21, 21, 13)

W niedzielę trzeba było zapomnieć o sobocie. Niby takie proste, oczywiste, do tego rywal, na którego mieliśmy patent. W ćwierćfinałowym turnieju u siebie ograliśmy Jastrzębski Węgiel 2:0, już w Dębicy, grupowo, dołożyliśmy wygraną po tie-breaku. Niestety, powiedzenie „do trzech razy sztuka” tym razem zadziałało na naszą niekorzyść. Decydujący moment? Od stanu 11:9 (as serwisowy Karola Jakóbczaka i czas dla JSW) do 11:13 (tym razem przerwa dla trenera Lebiody) w tie-breaku. Po ostatniej piłce trudno było zebrać myśli. Stan poprawił się nieco po dekoracji, łzy z pewnością cisnęły się do oczu, ale były i radosne chwile. Za taką należy uznać fakt, że mamy w swoich szeregach najlepszego atakującego w Polsce – w kategorii młodzików. Mowa o Krzysztofie Giemzie, kapitanie GWR. „Bidon” pokazał kilkukrotnie, że ma papiery na naprawdę spore granie. Rozwój Krzyśka oraz innych naszych młodych siatkarzy, to chyba największe zwycięstwo tego sezonu. Za co mogą podziękować sobie sami siatkarze, ukłonić się również przed sztabem szkoleniowym. A do tego jeszcze głośne trybuny, klasycznie Paweł Charciarek i nowy bęben, specjalnie na tę okazję.

18449314_1952224938339219_1814582882110607022_o

Żeby nie było za bardzo patetycznie, podziękujemy. Tak po prostu, wszystkim, którzy nas dopingowali. Poczynając od samej góry, prezes Sylwia Szymańska gotowa do kibicowania 24 godziny na dobę. Niezawodni rodzice, którzy licznie stawili się na drugim końcu Polski. Cały sztab, który nawet przez chwilę nie tracił nadziei na sukces. Dojazdowi Leszek Mazur i Bartosz Pyda, prosto z turniej OOM w Sulęcinie, z szybką przesiadką we Wrocławiu, również dorzucili od siebie. Trener Piotr Lebioda, asystent Marcin Sobusiak, statystyk Stanisław Szewczyk. Moglibyśmy tak wymieniać w nieskończoność. A to świadczy tylko o jednym. Siłą GWR jest wiara, że ciężka praca nad talentem potrafi przynieść rezultaty. Obiecujemy, nie zwieszamy głów. Wrócimy silniejsi i tym razem. Choć tak zupełnie szczerze, być czwartą drużyną w Polsce? Może i „blachy” nie ma, ale kilku ekipom napsuliśmy krwi i utarliśmy zadarte nosy. Miniony weekend w Dębicy pokazał, że to, co początkowo było marzeniem – może być rzeczywistością. A takie chwile jeszcze bardziej nakręcają do dalszej pracy i stawiania kolejnych kroków. Podium MP? Obiecujemy, wrócimy tam.

Skład naszej – 4. ekipy w Polsce – młodzików GWR: Krzysztof Giemza (kapitan), Krzysztof Kołtowski, Karol Jakóbczak, Mikołaj Krupnik, Aleksander Seweryniak, Dawid Milczanowski, Kamil Szymendera, Alan Grabowski, Mikołaj Ważny, Krystian Skrok, Mateusz Wachuła, Antoni Kowalski, Krzysztof Woźnica, Dawid Kopciuch, Mikołaj Rusiecki, Piotr Lebioda (I trener), Marcin Sobusiak (II trener), Stanisław Szewczyk (statystyk).