Gwardia Wrocław

Oficjalny serwis internetowy

shopping-bag 0
Produktów : 0
Kwota : 0.00
Koszyk Zamów/Zapłać

Pościg za podium

Są takie pojedynki, których nie trzeba nawet specjalnie zapowiadać. W pamięci bowiem świeżo są wspomnienia, które wyznaczają temperaturę spotkania, niezależnie od tego, kto stoi po obu stronach siatki. Tak można potraktować spotkanie z MKST Astrą Nowa Sól. Pod koniec poprzedniego sezonu udowodniliśmy, że grając z murowanym faworytem do zwycięstwa – można takowemu utrzeć nosa. Dzisiaj sytuacja nie jest odwrotna, ale wydaje się, że to siatkarze Gwardii mają więcej sportowych argumentów po swojej stronie.

Nie wszyscy być może pamiętają, historia, którą wspominamy – miała miejsce w I rundzie play-off poprzedniego sezonu. Ósma po rundzie zasadniczej Gwardia trafiła na lidera z Nowej Soli, bardzo mocną ekipę. Rywalizacja na zasadzie mecz-rewanż, z decydującym o wszystkim „złotym setem”. I faktycznie, dodatkowa partia zadecydowała. U siebie wygraliśmy 3:1, drugie spotkanie w Nowej Soli przegraliśmy 0:3. W „dużych punktach” wyszedł zatem komplet dla jednej i drugiej drużyny. Dodatkowa partia, tutaj pokazaliśmy zupełnie inne oblicze i wygraliśmy 15:12. To był jedyny „złoty set” spośród wszystkich spotkań w fazie play-off w naszej grupie. Siatkarze i kibice z Nowej Soli długo nie mogli uwierzyć w to, co się stało, a my cieszyliśmy się wspólnie z bardzo dużą grupą kibiców Gwardii, którzy zdominowali swoim dopingiem halę MKST Astry.

Takich spotkań się nie zapomina. Jeden z najbardziej emocjonujących pojedynków, jakie kiedykolwiek grałem. Ten doping naszych kibiców, to były niezwykłe momenty. Ale tak naprawdę to już historia, oba zespoły się zmieniły, w sobotę pojawią się już zupełnie inne drużyny. Fajnie jednak czasem wrócić wspomnieniami do tamtych wydarzeń – mówi MVP tamtego meczu Marcin Biela.

Niektórzy pamiętają tamto starcie, biorąc w nim udział. Oprócz cytowanego Bieli po naszej stronie m.in. rozgrywający Łukasz Sternik czy libero Filip Lebioda. Do tego atakujący Roman Nawrocki, czy wreszcie Jędrzej Jasnos. „Jasny” akurat był wówczas po drugiej stronie, będąc zawodnikiem zespołu z Nowej Soli. Tam też jest nadal trener i środkowy MKST Astry Przemysław Jeton. Niby zatem jest inaczej, a jednak, trochę analogii da się odnaleźć.

Radość Marcina Bieli po kolejnej udanej akcji w ostatnim meczu w Nowej Soli

Czego możemy się spodziewać po sobotnim meczu? Na pewno zagramy w innej hali niż w poprzednim sezonie. Nie będzie to „Elektryk”, MKST Astra swoje mecze rozgrywa aktualnie w obiekcie widowiskowo-sportowym przy ul. Botanicznej. Obiekt podobny do tego, który mieliśmy okazję oglądać podczas spotkania w Iłowej z WKS Sobieskim Arena Żagań. A skoro jesteśmy przy podopiecznych trenera Artura Chaberskiego, wrocławianie – jeśli myślą o miejscu na podium na koniec – muszą gonić rywala. W ostatnią środę została rozegrana kolejka ligowa gdzie pauzowaliśmy, WKS Sobieski wygrał 3:1 z KS Bielawianką Bester Bielawa i odskoczył Gwardii na dystans 4 punktów. Wygrana w Nowej Soli jest zatem koniecznością.

Do meczu z Astrą trzeba podejść z pewnością co do swoich możliwości. Nie do końca wiadomo, czego możemy się dokładnie spodziewać po rywalu. Kiedy są bowiem problemy kadrowe, pojawiają się bohaterowie, którzy mogą jednego dnia odpalić, drugiego niekoniecznie. Dlatego będziemy musieli być gotowi na różne warianty. I myślę, że będziemy. Dobrze przepracowaliśmy ten tydzień, musimy to teraz przełożyć na wynik na boisku w Nowej Soli – dodaje o sobotnim spotkaniu Biela.

Nie ma co ukrywać, zespół trenera Jetona na zwycięstwo czeka już ponad miesiąc. Ostatnio MKST Astra przegrała 1:3 w Iłowej, wcześniej 0:3 w Głogowie. My za to po serii 6 zwycięstw nie znaleźliśmy sposobu na wicelidera, SPS Chrobry wygrał 3:2 w hali GWR. Jedni i drudzy powalczą zatem o powrót na właściwe, zwycięskie tory. My zapraszamy kibiców na relację wideo z pojedynku w Nowej Soli. Tradycyjnie, zastrzegamy, że jesteśmy zależni od warunków internetowego zasięgu. Jeśli jednak wszystko zadziała jak należy, zaczynamy nadawać ok. 16:45.