Gwardia Wrocław

Oficjalny serwis internetowy

OFM Bielawianka wywozi komplet z Wrocławia

Tie-break był blisko

Atmosfera jak na derby przystało i rywalizacja, która – poza pierwszym setem – trzymała w napięciu. Taki był sobotni mecz z OFM Bielawianką Bester Bielawa. Gwardziści ponownie nie byli faworytami, ale zagrali trzeci mecz w sezonie – i poczynili kolejny krok w dobrą stronę – pod względem swojej gry.

Zgodnie z niepisaną tradycją, do spotkania przystępowaliśmy nadgryzieni zdrowotnie. Ze stawem skokowym zmagał się Roman Nawrocki, złamany palec do nadal domena Stanisława Szymankiewicza, a na domiar złego – z kolanem problemy miał Maciej Cierniak. Jednak tylko ten ostatni nie zagrał w sobotę. I kto wie, czy nie był to jeden z istotniejszy elementów gwardyjskiej układanki. Patrząc na pomeczowe statystyki, niestety, nie popisali się nasi atakujący. A bez tego ciężko myśleć o rywalizacji – jak równy z równym – z jednym z faworytów naszej grupy. OFM Bielawianka zagrała za to swoje, solidnie uprzykrzając życie zarówno na zagrywce, jak i kończąc to, co mieli do skończenia.

Czego zabrakło do ugrania choćby punktu? Trochę szczęścia, trochę też wspomnianych możliwości na ataku, chociaż różnica między oboma zespołami nie była aż tak wyraźna. Wystarczy prześledzić wynik. Pierwsza partia, faktycznie, bez historii. Zaczęło się od 1:7, 4:11 czy 13:21. Trudno po takim początku dogonić rywala. Na szczęście od drugiego seta zobaczyliśmy już zupełnie inny zespół. Choć było nerwowo, bo ze stanu 17:12 dla nas zrobiło się po 17, na szczęście jednak wytrzymaliśmy nerwowo. A premierowego seta zdobytego przez Gwardię w nowym sezonie asem serwisowym skwitował nasz rozgrywający Łukasz Sternik. Kolejne dwie partie, właściwie mogły być na korzyść jednych, jak i drugich. Było 15:14 dla Gwardii, później jednak kilka piłek na korzyść gości i zrobiło się 19:22. Końcówki nie udało się już wyciągnąć. I czwarty set, którego chyba szkoda najbardziej. Po kolejnym z serii udanych ataków Tomasza Jajora wyszliśmy na 22:21. Było też po 24, tym razem ponownie bez szczęśliwej końcówki dla Gwardii i porażka na przewagi 24:26.

a67a8526-kopiowanie

Jeden set już jest. Teraz czas zdobyć punkty i zacząć wygrywać

Z pewnością za ten mecz kilka ciepłych słów należy się dla naszego środkowego Tomasza Jajora. Wszedł z kwadratu dla rezerwowych i udowodnił, że z tygodnia na tydzień robi coraz większy postęp. I to zarówno w ataku, jak i w elemencie szczelnego bloku. „Swoje” dołożył także nasz kapitan, który spotkanie skończył z dorobkiem 16 punktów. Brawo także dla Romana Nawrockiego, niewielu stawiało, że zagra w sobotę (wspomniana kostka) – ale on podjął rękawice – i skończył z 11 punktami na koncie. Choć nie popadamy w wielki optymizm, jasnym jest, że nadal po stronie punktów ligowych mamy okrągłe zero. Pocieszające jest jednak, że w grze zespołu widać progres a w terminarzu też wydaje się, że powinno być teraz lżej – i nieco łatwiej o zdobycze punktowe.

Porażka boli. I to bardzo, mogliśmy ten mecz nawet wygrać. Zabrakło Maćka Cierniaka, popełniliśmy też kilka niepotrzebnych błędów. Ale trzeba dalej pracować i pozytywnie patrzeć w przyszłość – powiedział II trener Gwardii Leszek Mazur.

GWR – OFM BIELAWIANKA BESTER BIELAWA 1:3 (-15, 21, -20, -24)
Gwardia: Zwiech, Intrys, Szymankiewicz, Nawrocki, Tobys, Sternik, Lebioda (libero) oraz Kaczmarek (libero), Demcio, Rugieł, Fijałka, Jajor, Hernik, Wesołowski.

Najwięcej punktów dla Gwardii: Szymankiewicz 16, Nawrocki 11, Jajor 8.

W pozostałych meczach 3. kolejki:
AZS UZ Zielona Góra – BTS Elektros Bolesławiec 3:1 (-21, 24, 21, 20)
MKS Olavia Oława – MKST Astra Nowa Sól 3:2 (-23, 25, 20, -21, 11)
UKS Volley Żarów – AZS UAM Poznań 0:3 (-22, -17, -26)
SPS Chrobry Głogów – WKS Sobieski Żagań 1:3 (-16, 17, -22, -20)

Tabela grupy IV