Gwardia Wrocław

Oficjalny serwis internetowy

shopping-bag 0
Produktów : 0
Kwota : 0.00
Koszyk Zamów/Zapłać

To było dobre granie

Drugi mecz i druga porażka. Tak przynajmniej na papierze wygląda początek sezonu dla siatkarzy Gwardii Wrocław. Wrocławianie po punkty w kolejce numer 4 wybrali się do Głogowa. Jeden z faworytów do wygrania naszej grupy pokazał, że ma spory potencjał – ale dużo nie brakowało, żebyśmy w innych nastrojach wracali do Wrocławia. Szkoda, choć przed nami jeszcze dużo grania i okazji do rewanżu. 

Tak jak mogliśmy przeczytać w przedmeczowej zapowiedzi, wyjazd do Głogowa miał dać nam kilka odpowiedzi. Przede wszystkim – na jakim etapie jesteśmy, jak prezentujemy się w meczu z kolejnym faworytem, a dodatkowo, czy widać postęp w naszej grze. Wynikowo – nic się nie zmieniło, z Międzyrzeczem 1:3, w Głogowie też 1:3. Pod względem poziomu i jakości gry, możemy być jednak coraz bardziej zadowoleni.

Samo spotkanie w Głogowie dziwnie się układało. Poza setem numer 2, każdą partię zaczynaliśmy od sporego deficytu. Na powitanie 2:8, podgonione w trakcie, żeby przed decydującymi fragmentami wyjść nawet na prowadzenie. Drugi set, tutaj motywacja jeszcze większa – po niezłej partii otwarcia – co przełożyło się na wynik. Trzecia odsłona, bez większego komentarza. Rywale prowadzili już różnicą 12 punktów, swoje jednak odrobiliśmy, ale to było za mało, żeby zawalczyć. A zaczęło się ponownie, tym razem od 0:4. W czwartej partii na powitanie było 0:3, wydawało się, ponownie będzie trudno – ale gwardziści zerwali się do odrabiania strat. Walka punkt za punkt, to jest to, czego oczekujemy. Mieliśmy 23:22 w IV secie, była też piłka setowa dla GWR (przy zagrywce Tomasza Jajora) na doprowadzenie do tie-breaka. Niestety, nic z tego, trzy punkty zostały w Głogowie.

W porównaniu ze spotkanie z Orłem Międzyrzecz trener Piotr Lebioda dokonał trzech zmian względem wyjściowego ustawienia. Od początku zagrali: na przyjęciu Arkadiusz Jutrzenka, na ataku Roman Nawrocki oraz Tomasz Jajor, nasz środkowy. W trakcie spotkania pojawili się pierwotnie „szóstkowi” Jakub Zdybek (początkowo na zagrywkę, później już na dłuższym dystansie) czy Maciej Cierniak. Zabrakło za to Fryderyka Polusa, nie pojawił się na parkiecie również powracający po kontuzji libero Filip Lebioda. Wnioski z wyjazdu do Głogowa? Możemy z optymizmem spoglądać w przyszłość. Fragment pierwszego seta, druga partia i walka w ostatniej odsłonie – dają powody do zadowolenia. Choć nie można mówić o sukcesie, set drugi – to będzie materiał do analizy. A dodatkowo punktów nadal brak. Co więcej, terminarz łaskawy nie jest, po Międzyrzeczu i Głogowie, w najbliższą niedzielę zmierzymy się z WKS Sobieskim Żagań. Czyli skompletujemy tym samym tercet tych, którzy mają się bić o „coś więcej” w tym sezonie. Kibiców już teraz zachęcamy do zarezerwowania sobie niedzielnego (tak, nie sobotniego, niedzielnego) popołudnia na wizytę w hali przy Krupniczej. Nietypowo, zaczniemy o 16:00, ze względu na przełożenie spotkania z ostatniej środy. Co ciekawe, rywal z Żagania przyjedzie do nas dzień po meczu w Bielawie, gdzie w sobotę zmierzy się z KS Bielawianką Bester. My musimy się skupić przede wszystkim na własnym, dobrym graniu.

SPS CHROBRY GŁOGÓW – KS GWARDIA WROCŁAW 3:1 (22, -19, 17, 27)
Gwardia: Jutrzenka, Jasnos, Sternik, Nawrocki, Obrempalski, Jajor, Biela (libero) oraz Zdybek, Śnieżek, Cierniak, Wesołowski, Popielarski.

Najwięcej punktów dla Gwardii: Jasnos 15, Nawrocki 11, Sternik 8.

W pozostałych meczach naszej grupy:
MKST Astra Nowa Sól – WKS Sobieski Żagań 1:3 (-16, 18, -22, -23)
GBS Bank KS Orzeł Międzyrzecz – MKS Olavia Oława 3:0 (13, 21, 26)
Juve Wakmet Głuchołazy – AZS UZ Zielona Góra (niedziela, g. 16:00)
Pauzowali w tej kolejce: BTS Elektros Bolesławiec, KS Bielawianka Bester Bielawa.

Tabela grupy IV