Gwardia Wrocław

Oficjalny serwis internetowy

shopping-bag 0
Produktów : 0
Kwota : 0.00
Koszyk Zamów/Zapłać

Zabrakło iskry

Bez punktów z Krakowa do Wrocławia wrócili siatkarze Gwardii Wrocław. Podopieczni trenera Piotra Lebiody w stolicy Małopolski tylko fragmentami sprawiali wrażenie drużyny, którą pamiętamy z jej najlepszych występów. Przy solidnie grających gospodarzach, trudno było zatem o coś więcej, niż niezłe wrażenie. Jeden set – taki dorobek Gwardziści przywieźli do Wrocławia. To trochę za mało na radość.

Przed meczem to bardziej w siatkarzach Gwardii upatrywano faworyta do zwycięstwa. Miejscowy AZS AGH miał za sobą trzy ligowe porażki z rzędu, a na zwycięstwo czekał od 3 listopada. Wrocławianie do Krakowa jechali za to z dwoma porażkami w delegacjach za plecami, choć brak wygranych w Tomaszowie Mazowieckim i Wrześni, da się obronić – zwłaszcza z perspektywy beniaminka. Zespół trenera Lebiody miał również swoje problemy zdrowotne, poczynając od wyłączonego z gry Michała Superlaka (w meczu przeciwko Lechii Tomaszów Mazowiecki) czy Mateusza Śnieżka, czyli drugiego atakującego (spotkanie z Krispolem). Tak to jednak bywa, że im dalej w sezon, tym więcej problemów…

W Krakowie gospodarze szybko zaczęli dyktować warunki. W roli goniącego wynik Gwardia nie zdołała na dłużej zbliżyć się do AZS AGH. Pierwszy set pokazał, że zgodnie z przewidywaniami, ważną strzelbą krakowskiego teamu jest Adam Smolarczyk. Za to z gry szybko wyłączony został środkowy Jakub Zmarz, który doznał kontuzji podczas zderzenia ze swoim kolegą z zespołu przy jednej z akcji w secie otwarcia. Gospodarze grali mocną zagrywką, dodatkowo dokładając blok, który miał czas na odpowiednie ustawienie.

Gwardzistów gubiły również błędy własne. Na przestrzeni całego meczu goście oddali zespołowi AZS AGH aż 34 punkty. Dla przykładu, w pierwszym secie wrocławianie popełnili 11 błędów, w trzecim – również przegranym – 10 oczek powędrowało na konto rywala. Z drugiej strony gospodarze łącznie 21 punktów dołożyli do dorobku przyjezdnych. Śmiało można zatem mówić o szarpanym pojedynku, gdzie nie brakowało kilku efektownych wymian i ciosów, ale przeważały serie niepotrzebnych błędów. Miłym akcentem był set drugi. Seria zagrywek Superlaka, skutecznie uruchamiany środek – i solidna gra na skrzydle. Taką Gwardię chciało się oglądać. Niestety, zacięło się w połowie trzeciego i czwartego seta. I nie udało się wrócić na dobrą ścieżkę grania. Swoje szanse w meczu na dłuższym dystansie dostała dwójka GWR: Łukasz Lubaczewski oraz jego imiennik, Sternik. Trzeba przyznać, z różnym skutkiem. W trzecim secie udział w spotkaniu zakończył za to Kamil Maruszczyk. Decyzje trenera Lebiody ostatecznie nie dały zwycięstwa na przestrzeni całego meczu. Maruszczyk za to na 14 zdobytych punktach zamknął dorobek wizyty w Krakowie.

Kolejne spotkanie Gwardii to powrót do swojej hali. We Wrocławiu zespół trenera Lebiody nie przegrywa od 6 października, porażki 1:3 z MKS Ślepskiem Suwałki. Od tego czasu 4 kolejne wygrane, każda za pełną pulę. Trzeba będzie zatem bronić swojego terenu. Do Wrocławia przyjedzie nieco podrażniony MCKiS Jaworzno, który przyczynił się w sobotę do pierwszej wygranej UKS Mickiewicza, przegrywając 1:3 w Kluczborku.

AZS AGH KRAKÓW – KS GWARDIA WROCŁAW 3:1 (21, -19, 22, 23)
AZS AGH:
Stajer (11), Błasiak (7), Gąsior (12), Smolarczyk (20), Przystaś, Zmarz (1), Biniek (libero) oraz Dudziński (5), Kacperkiewicz, Gajdek, Kącki, Rajchelt (2). 
Gwardia:
Szymeczko (11), Naliwajko (4), Maruszczyk (14), Olczyk (7), Superlak (22), Nowosielski (1), Dzikowicz (libero) oraz Lubaczewski (6), Sternik (5).

MVP spotkania: Adam Smolarczyk.