Gwardia Wrocław

Oficjalny serwis internetowy

shopping-bag 0
Produktów : 0
Kwota : 0.00
Koszyk Zamów/Zapłać

Złapać dobry rytm

Bez zwycięstwa na wyjeździe i u siebie. Zespoły z takimi passami do przełamania spotkają się w sobotę w Zielonej Górze. Z jednej strony gospodarz, AZS UZ, ekipa bez sukcesu na własnym terenie. Przyjedzie za to ekipa Gwardii Wrocław, która póki co punktuje jedynie w swojej hali. Jedni i drudzy będą chcieli się przełamać, co więcej, gwardziści dodatkowo złapać dobry rytm – kolejnego sukcesu w lidze. 

Ostatnia sobota i wygrana 3:0 nad MKS Olavią Oława dała zespołowi trenera Piotra Lebiody szansę załapania się niedługo do najlepszej piątki naszej grupy. Warunek jest jeden, trzeba zapunktować w Zielonej Górze. Przez kilka ostatnich sezonów toczyliśmy z akademikami z województwa lubuskiego wyrównane boje. Czy to na poziomie rundy zasadniczej – czy już w późniejszej fazie – play-off, kiedy rywalizowaliśmy o miejsce w turniejach półfinałowych o awans do I ligi. Od tego czasu w obu zespołach sporo się zmieniło, głównie pod względem kadrowym. Zielonogórzanie w swoich szeregach mieli takich siatkarzy jak m.in. przyjmujący Przemysław Kępski (dzisiaj WKS Sobieski Arena Żagań), rozgrywający Łukasz Klucznik (w przeszłości m.in. Cuprum Lubin), środkowy Błażej Szymeczko (obecnie AZS Stal Nysa) czy… nasz przyjmujący Jędrzej Jasnos.

W poprzednim sezonie w Zielonej Górze wygraliśmy 3:2 (25, 16, -23, -14, 15). Świetny mecz zagrał wówczas nasz atakujący Maciej Cierniak, zdobywając ponad 20 punktów i będąc liderem ekipy z Wrocławia. To było wtedy nasze pierwsze ligowe zwycięstwo w sezonie. Teraz do Zielonej Góry jedziemy z nadziejami na zdobycz punktową, premierową, na terenie rywala. Zatem ponownie może być to ważny moment dla późniejszej sytuacji w tabeli dla gwardzistów. Tym bardziej, że na miejscach 5-8 wszystko rozgrywa się na przestrzeni dwóch punktów różnicy. A do lokat 3-4 też dużej straty nie ma, jest zatem o co grać. Warunek podstawowy jest jednak taki, że w Zielonej Górze trzeba zagrać od A do Z na pełnej koncentracji. Dodajmy, nasz sobotni przeciwnik zajmuje przed swoim 7 ligowym meczem 9 pozycję. Na koncie ma 1 zwycięstwo (z ostatnim Juve Wakmet SOS Głuchołazy 3:2) i 5 porażek, bilans setów 5:17. Do wygranej w Głuchołazach zielonogórzanie dorzucili punkcik u siebie, przegrywając 2:3 z BTS Elektros Bolesławiec.

W Zielonej Górze spędziłem fajny czas, studiowałem tam i dodatkowo grałem. Mieliśmy w ekipie sporo osób z zewnątrz, Kępski, Klucznik, Ruciński, Szymeczko. Nie można też zapominać o trenerze i prezesie – Tomaszu Paluchu. Pozytywnie wspominam ten okres. Hala w której grałem i zagramy – ja już jako siatkarz Gwardii – jest przyjemna dla przyjezdnych. Nie ma problemów z adaptacją czy punktami odniesienia, do których trudno się dopasować – mówi Jędrzej Jasnos.

Po meczu z MKS Olavią Oława spoglądając w statystyki, „Jasny” był najlepiej punktującym w naszej drużynie (13 oczek na koncie). Przyjmujący nie był jednak do końca zadowolony z tego, jak zaprezentowaliśmy się w ostatniej partii meczu. Trudno się temu zresztą dziwić, gwardziści popełniali coraz więcej błędów własnych, co mogło się różnie skończyć, łącznie z koniecznością grania kolejnej partii. Skończyło się dobrze, zwycięstwo jest zwycięstwo. Choć pracować – z pewnością – dalej jest nad czym.

Mieliśmy założenia taktycznie, których powinniśmy się trzymać. Dobrze to wszyscy wiemy, dlatego po ostatniej piłce cieszyłem się z wygranej, ale wiedziałem też, że mogliśmy rozegrać to dużo spokojniej. Wkradło się niepotrzebne rozluźnienie. Brawo dla Romka Nawrockiego, że odpalił w końcówce. Ciągle dążymy do powtarzalności, wiadomo, trzeba jak najwięcej dobrego grania prezentować, żeby utwierdzać się w swoim wysokim poziomie współpracy – słusznie dodaje Jasnos.

Mecz w Zielonej Górze rozpocznie się dosyć wcześnie, już o godzinie 15:00, dodatkowo z Wrocławia na miejsce jest prawie 200 kilometrów. Na jedną z najdłuższych podróży w tym sezonie wybieramy się jednak z nadzieją – na pozytywny rezultat – i naszą dobrą, solidną grę.