AKTUALNOŚCI

KFC Gwardia Wrocław pokonała SPS Chrobrego Głogów

Derbowe zwycięstwo smakuje lepiej!

Wracamy z Głogowa z tarczą. KFC Gwardia Wrocław pokonała na wyjeździe SPS Chrobrego Głogów 3:1. Tym samym nasza drużyna wciąż liczy się w walce o ligowe podium na koniec roku.

Pisaliśmy przed meczem, że mecz z Chrobrym ma podwójne znaczenie. Nie tylko to sportowe, ale też prestiżowe. Bowiem po raz pierwszy mierzyliśmy się na pierwszoligowym poziomie z rywalem z Dolnego Śląska.

Trudny początek

Po pierwszych kilkunastu minutach meczu wydawało się, że prymat w regionie na co najmniej kilka miesięcy obejmą gospodarze sobotniego starcia. Pierwszy set padł bowiem łupem SPS-u. Przypomniały się demony z meczu z KPS-em Siedlce. Podobnie, jak przed tygodniem, znów set toczył się punkt za punkt, by pod koniec partii goście nam uciekli. Jeszcze chwilę przed końcem było 18:18, ale minęło kilka minut i goście wygrali seta 25:20.

Pierwszy set był bardzo wyrównany do momentu, gdy w końcówce Krzysztof Antosik posłał kilka precyzyjnych zagrywek, a my mieliśmy problem ze skończeniem naszych ataków. Zabrakło chłodnej głowy – powiedział po meczu libero Gwardii Krzysztof Kołtowski, który po raz pierwszy w sezonie zagrał pełne spotkanie.

Przestoje były naszym problemem przez cały mecz. Drugiego seta zaczęliśmy źle, bo gospodarze prowadzili już 4:2. Wrocławska drużyna jednak z każdą minutą rozpędzała się, a kolejne akcje wyglądały coraz lepiej. Już kilka akcji później prowadziliśmy 9:6. Gdy było 19:16, wydawało się, że utrzymamy tę przewagę do końca. Tak też się stało. Ostatecznie drugą partię wygraliśmy 25:19.

Z takimi przestojami borykamy się już od kilku spotkań i niestety nie możemy znaleźć na to recepty. Pracujemy nad tym, bo bolesne jest, gdy długi czas kontrolujemy spotkanie, by nagle przez kilka błędów wynik nam uciekł – dodał Kołtowski.

Szczęśliwy koniec

Trzeci set przypominał bardziej debiutancką partię. Znów obie drużyny szły łeb w łeb. W połowie seta wyszliśmy na prowadzenie 16:14. Na niewiele się to zdało, bo po chwili przegrywaliśmy 16:19. Tym razem to miejscowi byli w lepszej pozycji. Nasza drużyna postanowiła się nie poddawać i udany zryw sprawił, że doprowadziliśmy do remisu 24:24. Gra toczyła się na przewagi, ale to my zachowaliśmy więcej zimnej krwi i wygraliśmy trzeciego seta 28:26.

Czwartą część spotkania znów zaczęliśmy od mocnego uderzenia. Prowadziliśmy 5:2, a po chwili już 13:9. Wtedy kolejny raz dały znać o sobie te osławione przestoje. Przewaga, którą sobie zbudowaliśmy, szybko stopniała do jednego punktu (14:13). Po tym nastąpił kolejny zryw gwardyjskiej drużyny i po chwili prowadziliśmy 17:14. Kolejny przestój i 20:19 dla nas. Po chwili 22:22. Wynik meczu bardzo falował, a wydawało się, że znów obejrzymy walkę na przewagi. Nic takiego jednak nie miało miejsca, bo kolejny zryw zaliczyli wrocławianie. Kolejne trzy punkty padły naszym łupem i wygraliśmy czwartą odsłonę 25:22.

Zagraliśmy bardzo dobre końcówki trzeciego i czwartego seta. Musieliśmy się jednak mocno natrudzić, by wygrać. Było to emocjonalnie trudne spotkanie, wrzało pod siatką, więc cieszę się, że zgarnęliśmy w tym meczu pełną pulę – dodał Libero. Krzysiek opowiedział też o swoim pełnym debiucie: – Czułem dużą odpowiedzialność, dostając szansę od trenera, tym bardziej że w tabeli jest ścisk i każdy punkt jest bardzo ważny. Uważam, że zagrałem dobre spotkanie i mam nadzieję, że okazji do gry będzie więcej.

Takie to było spotkanie. Choć może nie zdominowaliśmy rywala na każdym polu, a momentami wyglądaliśmy dość przeciętnie, ostatecznie wracamy do Wrocławia z trzema punktami i tylko to się liczy. Teraz czekają nas dwa spotkania domowe. Wciąż mamy spore szanse na zakończenie roku w czołowej trójce KRISPOL 1. Ligi Mężczyzn i zrobimy wszystko, by to osiągnąć.

SPS Chrobry Głogów – KFC Gwardia Wrocław 1:3 (25:20, 19:25, 26:28, 22:25)

MVP: Marcel Gromadowski

Chrobry: Brzeziński 16, Szwed 12, Węgrzyn 8, Lesiuk 8, Kucharski 6, Antosik 5, Januszewski (l.) oraz Bobrowski 7, Piotrowski 5, Kokociński.

Gwardia: Gromadowski 24, Lubaczewski 20, Gibek 8, Olczyk 8, Szymeczko 6, Nowosielski 1, Kołtowski (l.) oraz Maćkowiak 7, Lewicki, Sternik, Wnuk.

podziel się wpisem

zobacz również

Zapisz się do newslettera!