AKTUALNOŚCI

KFC Gwardia Wrocław przegrywa z BBTS-em

Emocje były, ale zwycięstwa nie ma

Oczekiwaliśmy zgoła odmiennego rezultatu, ale niestety przegrywamy u siebie z BBTS-em Bielsko-Biała 2:3 (22:25, 25:17, 26:24, 23:25, 11:15). Szansa na domowe zwycięstwo już za tydzień.

Dzisiejszy mecz miał być festynem. Kibice z wąsem, którzy tłumnie przybyli do naszej hali dzięki akcji Movember, wsparcie dla tygrysów i miła rodzinna atmosfera – to wszystko sprawiło, że mieliśmy nadzieję na bardzo dobry dzień. Niestety humory zepsuło nam wydarzenie wieczoru, czyli sam mecz.

Dominacja w drugim secie

Pierwsza partia meczu nie była najbardziej udana w naszym wykonaniu. Choć przez większość seta graliśmy jak równy z równym, w końcówce zabrakło chłodnej głowy. Jeszcze na chwilę przed zakończeniem tej części gry prowadziliśmy 21:19, by ostatecznie przegrać debiutancką partię 22:25.

zdjęcie: Sebastian Borowski

Nasi zawodnicy grali z misją w drugim secie. Misją, by odkupić winy i rozgromić przeciwnika. Wszystko nam wychodziło. Po kilku minutach prowadziliśmy 8:2. Choć część tej przewagi roztrwoniliśmy, zdeklasowaliśmy rywala wygrywając 25:17.

Przewaga? Jaka przewaga?

Naszą bolączką był brak skuteczności. Nie było takiej przewagi w meczu, której nie potrafiliśmy stracić. Prowadziliśmy najpierw 16:12, a chwilę później 21:18. Mimo tego to goście mieli piłkę setową do 23. Udało nam się jednak przełamać i wygrać trzeciego seta 26:24.

zdjęcie: Sebastian Borowski

W czwartej odsłonie już nie mieliśmy tyle szczęścia. Znów zbudowaliśmy solidną zaliczkę (21:18), by przegrać tę partię 23:25.

O wszystkim miał zadecydować tie-break. Czuliśmy niedosyt po czwartej odsłonie meczu, ale wciąż była wiara, że uda nam się zgarnąć przynajmniej 2 punkty. Niestety dla nas, gościom tym razem w końcówce udawało się wszystko, a my nie mieliśmy na nich sposobu. Jeszcze przy zmianie stron przegrywaliśmy zaledwie 7:8, ale całego seta przegraliśmy 11:15.

Zabrakło dzisiaj konsekwencji. Przecież to my prowadziliśmy w tych decydujących setach, szczególnie w tym czwartym. Nie potrafiliśmy jednak doprowadzić tego do końca, nie graliśmy konsekwentnie. Stąd też taki wynik. Oni wyszli napędzeni po czwartym secie i wygrali mecz. Musimy wyciągnąć konsekwencje i grać dalej. Za tydzień musimy wygrać z Norwidem i tyle. Liga jest długa, więc nie patrzymy jeszcze w tabelę – podsumował spotkanie nasz przyjmujący Łukasz Lubaczewski.

Jaki to był mecz? Trudny, długi, wymagający emocjonalnie i fizycznie, niestety przegrany. Liczyliśmy na trochę inny wynik, szczególnie że wiemy, jak prezentował się ostatnio zespół z Bielska-Białej. Zabrakło nam konsekwencji w wytrzymywaniu trudnych momentów. Nie wiem, dlaczego tak się stało. Usiądziemy sobie, będzie analiza, na pewno tego nie zostawimy. Nie możemy tak odpuszczać spotkania – nie czuł rozgoryczenia atakujący Marcel Gromadowski, który indywidualnie zagrał najlepszy mecz w sezonie.

Szansa na rehabilitację

Przegrywamy, ale nie zwieszamy głów. Przed nami bowiem kolejne domowe spotkanie, które musimy wygrać. Tym razem naszym przeciwnikiem będzie Exact Systems Norwid Częstochowa. Ten mecz już za tydzień w niedzielę o 18:00. Mamy nadzieję, że tym razem pójdzie nam nieco lepiej i zdołamy wreszcie zdobyć trzy punkty.

KFC Gwardia Wrocław – BBTS Bielsko-Biała 2:3 (22:25, 25:17, 26:24, 23:25, 11:15)

MVP: Bartosz Cedzyński

Gwardia: Gromadowski 27, Lubaczewski 20, Gibek 12, Olczyk 8, Szymeczko 8, Nowosielski 1, Mihułka (l.) oraz Lewicki, Wnuk, Sternik.BBTS: Krikun 22, Kapelus 15, Hunek 15, Cedzyński 13, Makowski 6, Macionczyk, Marek (l.) oraz Żuk 6, Frąc 4, Popik, Dorosz, Englart (l.)

podziel się wpisem

zobacz również

One Response

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do newslettera!