AKTUALNOŚCI

KFC Gwardia Wrocław przegrała mecz domowy!

Koniec domowej serii

Niestety, tym razem zabrakło nam siatkarskiego szczęścia. Po serii domowych zwycięstw przegrywamy we własnej hali 1:3 (25:20, 23:25, 24:26,22:25) z APP Krispol Wrześnią. Tym samym spadamy na 8. miejsce w tabeli KRISPOL 1. Ligi Mężczyzn.

Ścisk w tabeli wciąż jest ogromny. Nikt nie chce wypaść poza play-offy, a każda z drużyn na miejscach 2-8 wciąż może awansować na podium. Przed kolejką mieliśmy szansę nawet na 2. miejsce, a kończymy na 8.

Im dalej w las…

Mecz rozpoczęliśmy naprawdę dobrze. Przyjezdni zdobyli pierwszy punkt, a początek seta był wyrównany (10:10). Od tego momentu zaczęliśmy budować sobie przewagę. Najpierw cztery punkty (16:12), po chwili sześć (20:14). Takiej przewagi nie mogliśmy już oddać. Pierwszego seta wygraliśmy 25:20

Drugą partię rozpoczęliśmy z wysokiego “C”. Już po chwili prowadziliśmy 5:1. Wtedy do głosu doszli goście. Odrobili straty, a nawet wyszli na prowadzenie (11:14). My zabraliśmy się za niwelowanie przewagi przyjezdnych i czekała nas emocjonująca końcówka. Choć do końca walczyliśmy, to przegraliśmy drugiego seta 23:25.

Trzecia część spotkania wyglądała bardzo podobnie do drugiej. Znów to my lepiej otworzyliśmy partię, ale z każdą akcją było gorzej. Końcówka była jeszcze bardziej emocjonująca, bo mecz toczył się na przewagi. Goście mieli więcej szczęścia. Szczególnie w ostatniej akcji, gdy asa serwisowego posłał jeden z zawodników gości. Piłka przetoczyła się po taśmie i wpadła obok bezradnych zawodników KFC Gwardii. Przegraliśmy trzeciego seta 24:26.

Czwarty set był najbardziej dramatyczny. Choć walczyliśmy o tie-breaka, nie udało się. W końcówce był jeszcze remis 22:22, ale trzy kolejne akcje należały do przyjezdnych. Na koniec Krzysztof Gibek zaatakował w aut i przegraliśmy czwartego seta 22:25.

Zła egzekucja w końcówkach

Nie zagraliśmy gorzej w kolejnych setach. Po prostu źle rozgrywaliśmy końcówki. W każdym z tych trzech przegranych setów mieliśmy co najmniej kilka punktów przewagi. Tylko źle egzekwowaliśmy końcowe akcje. Tyle – podsumował mecz Krzysztof Gibek.

Nasz przyjmujący został też zapytany o sytuację, w której dostał żółtą kartkę. Mecz był bardzo emocjonujący, nie obyło się też bez kontrowersji sędziowskich. W jedną z nich był zamieszany właśnie Gibek: – Po prostu podszedłem i powiedziałem, że pan sędzia pokazuje pod słupkiem na naszą korzyść, który jest bliżej całego zdarzenia i ma większe kwalifikacje niż sędzia liniowa. Ja tylko zwróciłem uwagę, by główna zapytała tego sędziego pod słupkiem. Ona od razu ukarała mnie żółtą kartką. Nie byłem w stosunku do niej obraźliwy, nie skomentowałem jej decyzji, po prostu zasugerowałem, by się skonsultowała z drugim sędzią.

W meczu zabrakło też Łukasza Lubaczewskiego, który dotychczas był naszym najlepszym zawodnikiem w aktualnym sezonie. Jego miejsce w podstawowym składzie zajął Fin Peetu Mäkinen, który dopiero przed tygodniem dołączył do drużyny. Krzysztof wytłumaczył, jak mu się współpracowało z nowo przybyłym kolegą: – Wiadomo, na początku wszystko trzeba wypracować. Z Łukaszem gramy dłużej, od początku sezonu. Myślę jednak, że jesteśmy doświadczonymi zawodnikami i nie ma problemu ze zrozumieniem się na boisku. To wymaga oczywiście treningu i czasu, ale myślę, że współpraca między mną a Peetu układa się dobrze.

Teraz przed nami kilka dni intensywnego treningu i analizy błędów. Czasu nie ma jednak dużo, bo już w najbliższą sobotę podejmiemy w Hali Orbita Lechię Tomaszów Mazowiecki. Spotkanie będzie bardzo ważne dla kształtu tabeli, bo KFC Gwardia Wrocław wciąż chce zająć wysokie miejsce przed play-offami.

Musimy tutaj szybko wyciągnąć wnioski i zapomnieć o tej porażce. To dla nas sroga lekcja, przede wszystkim te końcówki. Lechia jest zespołem niezwykle doświadczonym i na pewno nie będzie można sobie pozwolić na taką grę w kluczowych momentach. Trzeba będzie dążyć do tego, by jak najszybciej skończyć mecz na naszą korzyść. Na pewno będziemy chcieli się odegrać za dzisiejszą przegraną – podsumował Gibek.

Mecz z Lechią rozpocznie się w sobotę (15.02) o 15:00. Mamy nadzieję, że nasi fani znów tak licznie przybędą, by wspierać KFC Gwardię Wrocław.

KFC Gwardia Wrocław – APP Krispol Września 1:3 (25:20, 23:25, 24:26, 22:25)
MVP: Adam Lorenc
Gwardia: Gibek 19, Gromadowski 13, Szymeczko 8, Mäkinen 8, Olczyk 7, Nowosielski 4, Mihułka (l.) oraz Wnuk 3, Paszkowski 1, Mackowiak.
APP: Lorenc 28, Jóźwik 13, Zawalski 9, Kalinowski 8, Narowski 4, Tomczak 1, Dzierżyński (l.) oraz Kaźmierczak 5, Linda 3, Krawiecki 1, Biesek, Ligocki (l.).

podziel się wpisem

zobacz również

Zapisz się do newslettera!