AKTUALNOŚCI

KFC Gwardia Wrocław - Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:3

Koniec marzeń o pucharze

Lechia znów okazała się za mocna. Drużyna z Tomaszowa Mazowieckiego pokonała KFC Gwardię Wrocław 3:1 (25:17, 25:20, 25:27, 25:20). Niestety dla nas oznacza to pożegnanie z rozgrywkami Pucharu Polski.

Tak, jak zapowiadaliśmy przed spotkaniem, po porażce w ligowym meczu chcieliśmy się odegrać na Lechii. Niestety nie udało się nam. Lechiści pokazali, że jeszcze dużo pracy przed nami, zanim wejdziemy na ligowy i pucharowy szczyt.

Znany początek

Pierwszy set nie był zbyt udany w wykonaniu naszej drużyny. W każdym elemencie gry wyglądaliśmy gorzej od naszych przeciwników i przegraliśmy debiutancką partię do 17.

Drużyna KFC Gwardii Wrocław nieco lepiej radziła sobie po zmianie stron. Gospodarze zaczęli mocno drugiego seta (przegrywaliśmy 2:5), ale zdołaliśmy ich dogonić (15:15). Podrażnieni lechiści włączyli wtedy wyższy bieg, a my znów zaczęliśmy popełniać za dużo błędów. Zespół z Tomaszowa Mazowieckiego wykorzystał nasze mankamenty i odskoczył na pięć punktów przewagi (16:21). Miejscowi nie wypuścili już do końca seta prowadzenia i wygrali drugą część spotkania 25:20.

Jedna dobra końcówka to za mało

Trzeci set był najbardziej wyrównany. Obie drużyny grały punkt za punkt i nikt nie był w stanie zbudować sobie solidnej przewagi. Taki stan utrzymywał się do końca partii, a żadna drużyna nie wyszła na wyższe niż dwupunktowe prowadzenie. To my mieliśmy pierwsi piłkę setową (24:23), ale po chwili meczową (24:25) grali rywale. My jednak zachowaliśmy zimną krew i wygraliśmy trzeciego seta 27:25.

Zryw w trzeciej części spotkania był jedynym, na co było nas stać w tym spotkaniu. Czwarta partia to powrót do gry z początku spotkania. Niby idziemy łeb w łeb (8:8), tracimy na chwilę koncentrację i już gospodarze prowadzą pięcioma punktami (8:13). Ta różnica wynikała głównie ze słabego przyjęcia w naszej drużynie. Miejscowi odrzucali nas zagrywką, a Jakub Nowosielski znów musiał ganiać po całym parkiecie, by rozegrać piłkę. Zdołaliśmy jeszcze zniwelować stratę do dwóch oczek (15:17), ale po tym Lechia nam odskoczyła i było po meczu. Ostatecznie przegraliśmy czwartego seta 20:25.

Pełne skupienie na lidze

Czego zabrakło? Przyjęcie momentami nie wyglądało najlepiej (gospodarze popełnili 1 błąd w przyjęciu, my aż 9). W ataku też wyglądaliśmy słabiej (nasze 45% skuteczności i 14 błędów do 55% i 7 rywali). Ponadto, zabrakło serwisu, który dotychczas był jednym z naszych najmocniejszych elementów (1 as po naszej stronie, 9 po stronie miejscowych). To wszystko sprawiło, że polegliśmy w drugim spotkaniu z lechistami.

Tym samym kończymy nasze zmagania w rozgrywkach Pucharu Polski. Choć chcieliśmy więcej, Lechia Tomaszów Mazowiecki okazała się po prostu za mocna. Naszym rywalom życzymy powodzenia w kolejnych rundach, a my wszystkie nasze siły skupiamy teraz tylko na lidze. Już w sobotę gramy u siebie z BBTS-em Bielsko-Biała i mamy nadzieję, że uda nam się zrehabilitować po ostatnich porażkach.

Lechia Tomaszów Mazowiecki – KFC Gwardia Wrocław 3:1 (25:17, 25:20, 25:27, 25:20)

Lechia: Kańczok 23, Toma 12, Rawiak 11, Kącki 8, Pigłowski 8, Miniak 5, Hendzelewski (l.) oraz Janus 2, Akala, Neroj, Błoński, Gutowski, Wojciak, Stabrawa, Ogórek (l.).

Gwardia: Wnuk 12, Lubaczewski 9, Szymeczko 8, Gibek 5, Olczyk 4, Nowosielski 1, Mihułka (l.) oraz Lewicki 7, Cierniak 5, Maćkowiak 2, Sternik 2, Gromadowski, Kaźmierczak, Paszkowski, Kołtowski (l.).

podziel się wpisem

zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do newslettera!