AKTUALNOŚCI

KFC Gwardia Wrocław przegrywa u siebie z MCKiS-em Jaworzno

Pechowy MCKiS

Wszystko szło jak z płatka. Pierwszego seta wygraliśmy dość łatwo, drugiego podobnie. Wtedy jednak przyszło załamanie. KFC Gwardia Wrocław przegrała we własnej hali z MCKiS-em Jaworzno 2:3 (25:16, 25:17, 22:25, 22:25, 8:15).

Przed meczem pisaliśmy, że zespół z Jaworzna potrafi grać na wyjazdach. MCKiS udowodnił to dzisiaj w hali Orbita.

Świetny początek, gorszy koniec

Do meczu przystępowaliśmy jako 8. drużyna KRISPOL 1. Ligi Mężczyzn. MCKiS okupował trzecią pozycję, ale do naszych rywali traciliśmy tylko punkt. Po dwóch setach wydawało się, że dość łatwo prześcigniemy rywali w tabeli.

Początek meczu był wyrównany. Wynik oscylował wokół remisu aż do stanu 10:10. Od tego momentu zaczęliśmy budować sobie solidną przewagę. Goście nie mieli pomysłu na naszą grę, a nam udawało się niemal wszystko. Już po kilku minutach było 17:13, a za chwilę 21:14. Ostatecznie pierwszego seta wygraliśmy 25:16.

autor: Sebastian Borowski

Druga partia wyglądała bardzo podobnie: wyrównany początek i przewaga Gwardii w drugiej części seta. Tę część meczu wygraliśmy 25:17. Wydawało się, że czeka nas łatwe i szybkie zwycięstwo.

Punkty w sporcie nie są jednak dawane z góry. To, co udawało się w pierwszych dwóch setach, w kolejnych zupełnie nie wychodziło. Goście zaczęli grać mocno rezerwowym składem, który sprawiał nam nie lada problemy. Na początku graliśmy jeszcze punkt za punkt, ale po kilku minutach MCKiS prowadził 18:12. Nawet pogoń w końcówce na niewiele się zdała. Trzeciego seta przegraliśmy 22:25.

Dokładnie takim samym rezultatem zakończyła się czwarta partia. W połowie seta prowadziliśmy 14:13, ale po tym przyszła fatalna seria bez punktów i to goście wyszli na prowadzenie 17:14. Ostatecznie przegraliśmy czwartego seta 22:25 i o zwycięstwie miał zadecydować tie-break.

W siatkówce znane jest powiedzenie, że jeśli nie wygrywasz 3:0, przegrywasz 2:3. Tak też było z nami. Goście w piątym secie byli rozpędzeni i robili na parkiecie, co chcieli. Ostatnią partię przegraliśmy 8:15.

Brak konsekwencji

Nie dowieźliśmy. Nie zagraliśmy skutecznie. Pojawiły się błędy w ataku i tym nas cofnęli. [Jaworzanie] zaczęli mocniej zagrywać i my mieliśmy z tym problemy. Takie niestety jest życie siatkarza. Z 2:0 na 2:3. To naprawdę boli, ale trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że od trzeciego seta to oni byli lepsi. Szkoda, że nie dowieźliśmy tę trzecią partię do końca. To byłoby piękne zwycięstwo. Porażki też kształcą. Usiądziemy z chłopakami i zobaczymy na spokojnie, co się dokładnie stało. Wydaje mi się, że było trochę za mało takiej postawy, żebyśmy spróbowali krzyknąć na siebie, trochę więcej pobiegać po tym parkiecie. Chyba za gładko poszły te dwa pierwsze sety. Ja też dałem szansę chłopakom, którzy naprawdę uczciwie trenują i fajnie, bez bojaźni zagrali. W trzecim secie jednak zabrakło. My przestaliśmy grać konsekwentnie – powiedział Krzysztof Janczak, szkoleniowiec KFC Gwardii Wrocław.

Drużyna ze Śląska ma patent na Gwardię. Odkąd wróciliśmy na pierwszoligowy poziom, zagraliśmy z Jaworznem cztery mecze. Nie wygraliśmy żadnego z nich. Teraz jednak nie ma czasu na zwieszanie głów. Już w sobotę gramy u siebie ostatni mecz w tym roku. Do Wrocławia przyjeżdża SMS PZPS I Spała i – jak podkreśla trener – nie będzie to wcale łatwe spotkanie. – Spała to młodzi chłopcy, którzy też grają falami. Ja jednak przestrzegam, że to nie będzie łatwy mecz. Widzieliśmy choćby wczoraj, ile problemów SMS sprawił Stali Nysa. To są przecież najlepsi chłopcy w Polsce, zebrani z SOS-ów. Oni wychodzą i grają. Ja przestrzegam przed dopisywaniem sobie punktów jeszcze przed meczem. To naprawdę nie będzie łatwe spotkanie – dodał trener Janczak.

Mecz z SMS-em PZPS I Spała już w sobotę o 18:00 w Hali Orbita.

KFC Gwardia Wrocław – MCKiS Jaworzno 2:3 (25:16, 25:17, 22:25, 22:25, 8:15)

MVP: Mariusz Magnuszewski

Gwardia: Lubaczewski 22, Olczyk 12, Gromadowski 11, Gibek 7, Szymeczko 7, Nowosielski 2, Mihułka (l.) oraz Wnuk 5, Paszkowski 4, Kaźmierczak 1, Mackowiak 1, Sternik, Kołtowski (l.).

MCKiS: Dębski 16, Stajer 13, Żeliński 10, Grzegolec 5, Kowalczyk 4, Magnuszewski 3, Zieliński (l.) oraz Borończyk 14, Błasiak 6, Pietras 3, Pizuński 1, Wojtaszkiewicz, Ledwoń (l.).

podziel się wpisem

zobacz również

Zapisz się do newslettera!