AKTUALNOŚCI

KFC Gwardia Wrocław znów zwycięska!

Seria przełamana, Lechia pokonana

Udało się! Pokonaliśmy we własnej hali Lechię Tomaszów Mazowiecki 3:1 (25:20, 25:21, 19:25, 25:17). Tym samym wracamy do ścisłej czołówki KRISPOL 1. Ligi. Do końca fazy zasadniczej zostały 4 mecze, które zamierzamy wygrać.

Przed meczem przestrzegaliśmy, że Lechia Tomaszów Mazowiecki to niezwykle silna ekipa, a my z nimi nie byliśmy w stanie wygrać w czterech poprzednich meczach. Nareszcie udało nam się tę serię przełamać!

Dominacja

Tym wyrażeniem należy określić pierwsze dwie partie w naszym wykonaniu. Wychodziło nam niemal wszystko. Bardzo dobrze graliśmy w obronie i ataku. Debiutancki set był wyrównany tylko na początku (4:4). W kolejnych minutach pokazywaliśmy dużo jakości i siatkarskiego talentu. Szybko wyszliśmy na czteropunktowe prowadzenie (12:8) i już nie oddaliśmy go do końca. Co więcej, powiększyliśmy przewagę i pierwszego seta wygraliśmy 25:20.

Drugi set był bardzo podobny. Zaczęło się od gry punkt za punkt (8:8), ale od początku drugiej tercji zaczęliśmy naszą dominację. W końcówce goście zdołali jeszcze nas dogonić, jednak końcowe minuty należały do zawodników KFC Gwardii Wrocław. Ze stanu 20:20 doprowadziliśmy do wygranej drugiego seta 25:21.

Chwilowy błąd w oprogramowaniu

W trzeciej odsłonie meczu coś się zacięło. Marcel Gromadowski, który w pierwszych dwóch zdobył 12 punktów, w trzecim tylko jeden. Jakub Nowosielski nie mógł zgubić bloku rywali, a Peetu Makinen miał olbrzymie problemy z przyjęciem. Trener Krzysztof Janczak szukał ratunku w zmianach (na boisko weszli Łukasz Sternik, Kacper Wnuk i powracający po kontuzji Łukasz Lubaczewski), ale rozpędzeni goście wygrali trzeciego seta 25:19.

Czwarta odsłona była równie trudna, przynajmniej do pewnego czasu. Zaczęliśmy świetnie (3:0), ale Lechia Tomaszów Mazowiecki szybko odpowiedziała (5:6). Dopiero gdy wynik zrobił się dwucyfrowy, wróciliśmy do swojej najlepszej gry. Od rezultatu 10:11 wyszliśmy na prowadzenie 17:13 i przyjezdni nie byli w stanie nam się przeciwstawić. Wychodziło nam niemal wszystko. Nawet nasz rozgrywający Łukasz Sternik zakończył mecz z atakiem i to niezwykle ważnym, bo na piłkę meczową. Ostatecznie wygraliśmy czwartego seta 25:17, a cały mecz 3:1.

W końcu z Lechią wygraliśmy. To był piąty mecz z nimi, w końcu udało nam się przełamać. Mieliśmy świadomość tego, jak mocny to jest zespół. Wygraliśmy dość pewnie, mimo tego, że przespaliśmy początek tego trzeciego seta. W końcówce odskoczyliśmy. Zdołaliśmy dowieźć tę przewagę i trzy punkty zostają we Wrocławiu. Czwartego seta wygraliśmy przede wszystkim zespołowością. Wszedł Kacper [Wnuk], dał fajną zmianę, skończył kilka trudnych piłek. Oby tak dalej – powiedział po meczu Błażej Szymeczko, MVP tego meczu.

Teraz czeka nas trudny wyjazd do Bielska-Białej. Tamtejszy BBTS to aktualnie jedna z najlepiej grających drużyn w lidze. My jednak nie zwieszamy głów i mamy nadzieję, że uda nam się zdobyć tam punkty.

Powiedziałem tydzień temu, że jest 15 punktów do zdobycia. Teraz pozostało ich już tylko 12. Jedziemy do Bielska-Białej, na trudny teren. Mamy niedosyt po tym pierwszym meczu u nas, bo przecież prowadziliśmy 2:1, a przegraliśmy po tie-breaku. Powinniśmy stamtąd wyciągnąć 3 punkty. Jedziemy więc tam, by powalczyć. Myślę, że jeśli zagramy równie dobrze, jak dzisiaj, stać nas na wywiezienie z Bielska 3 punktów – dodał nasz środkowy.

Mecz z BBTS-em Bielsko-Biała już w czwartek (20.02) o 17:30. Transmisja spotkania na antenach Polsatu Sport.

KFC Gwardia Wrocław – Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:1 (25:20, 25:21, 19:25, 25:17)
MVP: Błażej Szymeczko
Gwardia: Gromadowski 14, Gibek 14, Szymeczko 9, Makinen 5, Olczyk 4, Nowosielski 2, Mihułka (l.) oraz Lubaczewski 4, Wnuk 2, Sternik 2.
Lechia: Rawiak 16, Toma 6, Janus 6, Kańczok 5, Neroj 4, Błoński 2, Ogórek (l.) oraz Stabrawa 14, Gutowski 6, Błażej.

podziel się wpisem

zobacz również

2 Responses

Comments are closed.

Zapisz się do newslettera!