AKTUALNOŚCI

KFC Gwardia Wrocław 2:3 Stal Nysa

Urywamy punkt liderowi!

Za nami niezwykle emocjonujące spotkanie KRISPOL 1. Ligi Mężczyzn. Stal Nysa pokonała we Wrocławiu KFC Gwardię 3:2, ale straciła pierwszy punkt w sezonie.

To nie było łatwe spotkanie. Nie mogło być jednak inaczej, skoro mierzyliśmy się z liderem KRISPOL 1. Ligi. Stal postawiła naprawdę twarde warunki. Choć nie od samego początku. Wygrana w pierwszym secie przyszła nam zaskakująco łatwo. Już po kilku minutach zbudowaliśmy sobie solidną przewagę, której nie oddaliśmy do końca. Ostatecznie KFC Gwardia Wrocław wygrała partię otwierającą spotkanie 25:17.

Spotkanie z gatunku sinusoidalnych

Być może to nieco zdeprymowało naszych siatkarzy. W drugim secie goście zaczęli znacznie lepiej grać. My natomiast popełnialiśmy błąd za błędem. Stal Nysa zwykle nie pozwala na popełnianie z nią zbyt wielu błędów i to bezlitośnie wykorzystuje. Nie inaczej było też tym razem. Goście szybko odskoczyli na kilka punktów, a pod koniec seta trener Janczak dał zagrać zmiennikom. Swoją szansę dostał też Krzysztof Kołtowski, dla którego był to debiut w lidze. Ostatecznie Stal wygrała drugą partię 25:13.

zdj. Sebastian Borowski

To, że mecz był istną sinusoidą, pokazały kolejne dwa sety. Najpierw wygraliśmy trzeciego seta 25:20, by kolejne przegrać aż 14:25. W trzeciej partii nasza drużyna wyglądała o poziom lepiej od Stali, w czwartym to goście byli o dwa poziomy lepsi. O wszystkim musiał więc zadecydować tie-break.

Piąty set znów był wyrównany. Goście próbowali budować przewagę, ale raz za razem KFC Gwardia Wrocław ich doganiała. Tak przynajmniej wyglądała ta partia do zmiany stron. Po zamianie Stal odskoczyła i już nie dała się dogonić. Goście wygrali tego seta 15:10, a cały mecz 3:2.

zdj. Sebastian Borowski

Utrzeć nosa zbyt pewnym siebie

Nie ma czego gratulować, bo przegraliśmy 2:3. Trudno mi na gorąco ocenić to spotkanie, bo mocno żyłem meczem. Momentami graliśmy naprawdę nieźle i potrafiliśmy rywalom odskoczyć. Natomiast w tych dwóch setach, które przegraliśmy wysoko, zabrakło przyjęcia. Rywale zaczęli mocno zagrywać, a my nie przyjmowaliśmy i mieliśmy problemy. W piątym secie wszystko mogło się wydarzyć. Szkoda, że się dla nas nie wydarzyło, bo fajnie byłoby utrzeć nosa drużynie, która myśli, że już jest w PlusLidze – podsumował spotkanie Krzysztof Janczak, trener naszej drużyny.

Arkadiusz Olczyk, kapitan KFC Gwardii Wrocław, dodał: – Cały mecz był nierówny, ciągłe wzloty i upadki. To już był kolejny taki mecz, gdy zaczynamy bardzo mocno i z przytupem kończymy pierwszego seta. Gramy na bardzo dużych emocjach, może przez to trochę później brakuje energii. Po meczu mogę powiedzieć, że bardzo żałuję braku zwycięstwa, bo można było wygrać. Na chłodno jednak trzeba docenić ten punkt. Teraz skupiamy się na środowym meczu w Pucharze Polski. Nie ma więc za dużo czasu na odpoczynek. Skupiamy się na treningu, bo chcemy ze Spały wywieźć dobry rezultat.

Pomimo przegranej można być optymistą po tym meczu. Stal dotychczas nie straciła nawet punktu, a my byliśmy naprawdę blisko, by ją ograć. Nasza drużyna ciągle się buduje i z każdym meczem będzie lepsza. Wydaje się więc, że czeka nas dużo siatkarskich emocji na najwyższym poziomie w stolicy Dolnego Śląska.

zdj. Sebastian Borowski

KFC Gwardia Wrocław – Stal Nysa 2:3 (25:17, 13:25, 25:20, 14:25, 10:15)

MVP: Łukasz Łapszyński

Gwardia: Szymeczko 15, Lubaczewski 10, Gibek 9, Gromadowski 8, Olczyk 7, Cierniak 6, Nowosielski 2, Paszkowski 1, Mihułka (l.), Sternik, Kaźmierczak, Maćkowiak, Lewicki, Kołtowski (l.).

Stal: Krzysiek 20, Łapszyński 17, Bućko 15, Zajder 8, Schamlewski 4, Szczurek 3, M’Baye 2, Czunkiewicz (l.) 1 oraz Kaczorowski, Długosz, Dobosz, Mucha, Matula, Dembiec (l.).

podziel się wpisem

zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do newslettera!