AKTUALNOŚCI

Z Krakowa bez punktów

Już przed spotkaniem przestrzegaliśmy, że Akademicy z Krakowa mają dość mocną drużynę, a my od powrotu do 1. ligi jeszcze tam nie wygraliśmy. Dzisiaj znów się nie udało.

Dwa sety do zapomnienia

Początek meczu nie zwiastował jeszcze kłopotów. Pierwszy set był wyrównany, a gra toczyła się punkt za punkt aż do stanu 10:10. Wtedy to gospodarze zaczęli nad nami dominować. Z remisu AGH bardzo szybko na prowadzenie 19:11. My nie byliśmy w stanie postawić się rozpędzonym rywalom. Nie mogliśmy opanować ich zagrywki, a oni za to mieli dużo czasu, by ustawić przeciwko nam blok. Do końca debiutanckiej partii zdobyliśmy tylko punkt i ostatecznie przegraliśmy pierwszego seta 12:25.

Drugi set był bardzo podobny do pierwszego. Znów nasza gra nie wyglądała tak, jakbyśmy sobie wszyscy tego życzyli. Nie mogliśmy wciąż opanować przyjęcia, które było na bardzo niskim poziomie. Ponadto gospodarze raz za razem blokowali nasze ataki. Różnica między pierwszą a drugą częścią spotkania była w zasadzie taka, że zdobyliśmy o jeden punkt mniej. Drugiego seta przegraliśmy 11:25.

Lepszy moment to za mało

Przełamanie przyszło w trzeciej partii. Trener Krzysztof Janczak wprowadzał kolejne zmiany w składzie, które wreszcie zaczęły przynosić efekty. Coś w naszej grze drgnęło, a gospodarze zaczęli popełniać błędy. Od początku budowaliśmy przewagę, ale miejscowi nie pozwolili nam uciec na bezpieczną różnicę punktową. W pewnym momencie prowadziliśmy nawet czterema punktami (14:10), ale Akademicy zdołali nas dogonić. Doprowadzili oni do stanu 23:23. Wydawało się, że czeka nas kolejna nerwowa końcówka, ale dwie kolejne akcje padły naszym łupem i trzeciego seta wygraliśmy 25:23.

Po lepszej grze zaczęły w głowach pojawiać się myśli, że wciąż możemy zdobyć w tym meczu dwa punkty. Miejscowi jednak dość szybko obdarli nas z marzeń o wygranej. Już na początku tej części gry gospodarze prowadzili 6:3. Była to przewaga, której nie oddali już do końca meczu, zamiast tego konsekwentnie dokładali kolejne punkty. Szybko zrobiło się 19:13, a następnie 23:17 dla AZS-u. My do końca spotkania nie zdobyliśmy już ani jednego punktu i ostatecznie przegraliśmy czwartego seta 17:25.

Gospodarze zdominowali mecz w każdym elemencie. Lepiej przyjmowali (ich 58,49% skuteczności do naszej 38,10%), atakowali (62,34% do 38,78%), blokowali (12 do 5 bloków) i serwowali (10 do 3 asów). My dodatkowo popełniliśmy znacznie więcej błędów (aż 35 do zaledwie 19 rywali). To wszystko sprawiło, że nie mogliśmy ze stolicy Małopolski wywieźć choćby punktu.

Mimo przegranej wciąż pozostajemy w czołówce KRISPOL 1. Ligi. By się jednak w niej zadomowić, musimy wygrać w kolejnym spotkaniu. A okazja ku temu będzie już w niedzielę (12.01), gdy do Wrocławia przyjedzie UKS Mickiewicz Kluczbork. Początek spotkania w Hali Orbita już o 18:00.

AZS AGH Kraków – KFC Gwardia Wrocław 3:1 (25:12, 25:11, 23:25, 25:17)

MVP: Karol Jankiewicz

AGH: Naliwajko 21, Gąsior 18, Łaba 12, Macyra 7, Jankiewicz 5, Janusz 5, Stąsiek (l.) oraz Fenoszyn 2, Piwowarczyk.

Gwardia: Gibek 14, Wnuk 11, Maćkowiak 5, Olczyk 2, Lubaczewski 2, Nowosielski, Mihułka (l.) oraz Gromadowski 4, Paszkowski 4, Szymeczko 3, Sternik 1, Kaźmierczak, Cierniak.

podziel się wpisem

zobacz również

One Response

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do newslettera!